Menu

Haasanki

Debunkujemy rzeczywistość codziennie od 8:00 do 23:00

Medialna hodowla bombowych debili

johanna_haase

Zdradzę pewną tajemnicę zawodu dziennikarskiego sprzed 20 lat - działaliśmy w zmowie z policją i służbami ratunkowymi i ukrywaliśmy informacje. Dla publicznego dobra, konsekwentnie, a ten, kto się wyłamywał, padał ofiarą towarzyskiego i środowiskowego ostracyzmu. Reporterzy, wydawcy, oficerowie dyżurni, wojewódzkie ośrodki kierowania, stanowiska dowodzenia jednostek ratowniczo-gaśniczych, spisek był naprawdę szeroko zakrojony. Nie informowaliśmy o fałszywych alarmach bombowych.

Zrzut_ekranu_20160407_o_07.28.04Dlaczego? To proste. Trzy czwarte fanu dla debila dzwoniącego ze zgłoszeniem to wywoływany tym medialny zgiełk. W większości przypadków taki kretyn nie ma nawet możliwości obejrzenia skutków swojego działania na żywo, zostają mu tylko doniesienia mediów: że następnego dnia sobie przeczyta w gazecie, a już po chwili informacja będzie w internecie, w TV, w radiu. Odbieraliśmy im tę przyjemność. Dziś nikt nie ma takich zahamowań:

(...) Kilku godzin potrzebowali chorzowscy policjanci, by ustalić i zatrzymać dwóch mężczyzn, którzy, najprawdopodobniej dla zabawy, wywołali fałszywe alarmy bombowe. Ładunki wybuchowe miały eksplodować w Chorzowie, w Pałacu Młodzieży w Katowicach oraz w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. (...) Z przekazanej informacji wynikało, że zagrożenie jest realne. Poinformowano wszystkie służby potrzebne na miejscu oraz same lokalizacje. Podjęto decyzję o ewakuowaniu 70 osób z katowickiego Pałacu Młodzieży. (...) Telefonującym okazał się 61-letni chorzowianin. Policjanci zatrzymali go w jednym z mieszkań w mieście. Kilka godzin później w ręce mundurowych wpadł także jego kolega, którego telefon został wykorzystany do fałszywego zgłoszenia. Obaj mężczyźni przebywają teraz w policyjnym areszcie. Dla jednego z zatrzymany nie jest to pierwszy „bombowy żart”. Przypomnijmy: 21 marca powiadomił on katowicki WCPR o podłożonym ładunku wybuchowym w tych samych obiektach. To kolejne w ostatnich tygodniach fałszywe zawiadomienie o podłożeniu bomby. Miesiąc temu 38-letni mieszkaniec Świętochłowic wywołał fałszywy alarm, powiadamiając o podłożeniu ładunków wybuchowych na lotnisku w Krakowie Balicach oraz na dworcu kolejowym w Olsztynie. Kilka dni temu, ten sam mężczyzna, ponownie powiadomił Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach o ładunkach na terenie Europy i USA. 

Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/chorzow/a/alarm-bombowy-w-warszawie-katowicach-i-chorzowie-wywolali-panowie-po-60tce,9789306/

Zrzut_ekranu_20160407_o_07.28.35Z powodu fałszywych alarmów bombowych bywałam ewakuowana kilka razy w życiu, ale żaden z tych przypadków osobistego doświadczenia nie skłonił mnie, ani naszych kolegów, do napisania o tym. Ot, wyszliśmy z budynku, udaliśmy się na wyznaczone miejsce zbiórki, poszliśmy na kawę, po jakiejś godzinie czy dwóch strażacy i saperzy dali znać, że można wracać, i tyle. Nikomu nie przyszłoby na myśl robić z tego powodu sensacji. Także dzięki temu, po pierwszej fali masowych alarmów bombowych z początku lat 90., w ich drugiej połowie liczba takich zdarzeń zaczęła maleć, i spadała mniej więcej do 2005. Było wtedy tych alarmów ok. 1500 rocznie w skali całego kraju.

Dzisiaj mamy przeszło 3500 fałszywych alarmów bombowych co roku w całej Polsce. Jednorazowo akcja ewakuacyjna i sprawdzająca to koszt minimalnie ok. 10 tys. PLN, więc dosyć łatwo można wyliczyć, że straty idą w miliony - a to tylko koszt wezwania straży pożarnej, wysłania na miejsce policji, saperów, pogotowia. Trzeba też jednak oderwać kilkadziesiąt czy nawet kilkaset osób od pracy, wstrzymywać odloty, zamykać setki sklepów w terminalach czy centrach handlowych, koszmarem są ewakuacje szpitali, kiedy trzeba przerywać operacje i wywozić na łóżkach ludzi przypiętych do aparatury i kroplówek. Faktyczne koszty alarmów mogą być więc wielokrotnie wyższe niż wskazuje zwykła statystyka. 

W poniedziałek po godzinie 11 w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Oświęcimiu ogłoszono alarm bombowy. Ewakuowano wszystkich studentów oraz pracowników. (...) Chwilę po godz. 11 na miejscu pojawiła się straż pożarna oraz policjanci z psem, wyszkolonym do wykrywania materiałów wybuchowych. W sumie ewakuowanych zostało około 300 osób.

Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/wiadomosci/malopolska-zachodnia/a/oswiecim-ewakuacja-uczelni-po-falszywym-alarmie,9827144/

 

Zrzut_ekranu_20160407_o_07.29.16Każdy fałszywy alarm relacjonowany w mediach to pożywka dla kolejnych debili chcących podobnie się zabawić. Co się stało, że ta medialna "zmowa" przestała działać?

W mediach w gdzieś od 2001 zaczęło się pojawiać nowe pokolenie już chyba nie dziennikarzy, lecz pracowników mediów. Bożkiem stała się klikalność, majtki Dody, tyłek Kardaszianki, bigbrazery i Warsaw Whore, więc uraczono nas także zalewem fałszywych alarmów. Każdy młody, ambitny, po gimnazjum, mógł teraz wyprodukować notkę, która docierała do setek tysięcy odbiorców i pokazywała ludzi wyprowadzanych z basenów, szpitali, uczelni czy sądów.

W piątkowe popołudnie informację o ładunku wybuchowym przekazał kraśnickiej komendzie 59-latek z Dzierzkowic. Alarm okazał się głupim żartem, na który mężczyzna wpadł pod wpływem alkoholu. „Bomba, bomba, jest bomba” - krzyczał do słuchawki nieznany rozmówca, który zadzwonił w piątek po południu do kraśnickiej komendy. (...) Funkcjonariusze znaleźli go w mieszkaniu, po czym potwierdzili tożsamość przez wykonanie telefonu pod numer, który wyświetlił się na komendzie policji podczas zgłaszania alarmu. W momencie zatrzymania autor „żartu” był nietrzeźwy. 

Czytaj więcej: http://www.kurierlubelski.pl/wiadomosci/krasnik/a/falszywy-alarm-bombowy-w-krasniku-pijany-59latek-chcial-zrobic-zart-na-primaaprilis,9819540/

 

Policja i służby ratunkowe przestały być głównym źródłem wiadomości, do redakcji docierają teraz doniesienia od kierowców, przechodniów, nagrywane z samochodowych wideorejestratorów czy komórek, a chęć filtrowania tych niusów w mediach jest zerowa. Przecież jak my w Gazecie Stołecznej nie zamieścimy, to niechybnie nas uprzedzi WawaLove albo inny Onet. Musimy to mieć, Seba, dawaj!

Policja zatrzymała 38-letniego mężczyznę, który zadzwonił na numer alarmowy i powiedział, że na stacji metra Ratusz-Arsenał wybuchnie bomba. Alarm okazał się fałszywy, a pijany dowcipniś chciał rzekomo sprawdzić jak zareagują policjanci.

Nocny żart może drogo kosztować 38-letniego Krzysztofa L. Około drugiej w nocy z poniedziałku na wtorek zadzwonił na numer alarmowy 112 grożąc, że na stacji metra Ratusz-Arsenał wybuchnie bomba. Policjanci sprawdzili perony stacji, ale nie znaleźli ładunku wybuchowego, alarm okazał się fałszywy.
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,19870183,pijany-mezczyzna-wywolal-alarm-bombowy-chcial-sprawdzic-reakcje.html 

Zrzut_ekranu_20160407_o_09.42.02Oczywiście redakcje i "dziennikarze" tłumaczą się prawem do informacji, rzetelnością itd. Nie wiem, po jaki ch... komukolwiek jest potrzebna w Warszawie informacja, że wczoraj o drugiej w nocy poszukiwano na stacji Ratusz Arsenał bomby. Nawet gdyby poszukiwano jej w biały dzień, ewakuując z tej stacji 1000 osób - nie ma żadnego powodu, żeby o tym informować 2 mln warszawiaków plus resztę galaktyki. Większy wpływ na życie publiczne, bezpieczeństwo i komfort ma fakt, że każdej nocy 238 warszawiaków sika w bramach, ale to jakoś nie dociera do mediów.

Nigdy ta "zmowa" w przeszłości nie była szczelna, i dziś by nie była, bo przecież ewakuowani ludzie sobie robią selfie i muszą doniesienia z ewakuacji wrzucić na fejsa, insta i tłita. Ale, umówmy się, większość z nas nie przeszukuje internetu w poszukiwaniu doniesień z fejsa od anonimowych łosi z internetu (jak to elegancko ujmuje jeden mój kolega dziennikarz), tylko wchodzi rytualnie na Gazetę, Onet, Rzepę, czy co tam kto lubi. Wprowadzenie kodeksu dobrych praktyk w tych mediach, wliczając w to i telewizje, i stacje radiowe, już by ograniczyło liczbę medialnych doniesień o fałszywych alarmach, a to za sobą pociągnie... spadek ilości kolejnych zgłoszeń fałszywych alarmów.

Zrzut_ekranu_20160407_o_07.29.50Widać tę zależność zresztą w ostatnich dniach. Medialny sukces debila z Nowego Dworu Mazowieckiego, który sparaliżował lotnisko w Modlinie, natychmiast wywołał kolejne tego typu alarmy w całej Polsce. TVN we wszystkich swoich wcieleniach, od TVN24 po TVN Warszawa, ochoczo relacjonował przebieg akcji, ścigania i ujęcia sprawcy, a eksperci w studio dyskutowali, czy to dobrze, czy niedobrze, że zatrzymano 21 osób. TVP nie chciała pozostać w tyle i przez dwa dni to była wiadomość dnia. Już od następnego poraka rozdzwoniły się telefony z fałszywymi alarmami w całej Polsce - a nie trzeba medialnej zachęty, by codziennie gdzieś było od 5 do 20 takich zgłoszeń.

Nie wiem, czy to nie beznadziejne, ale apeluję - weźcie się ludzie z mediów otrząśnijcie, puknijcie w zbiorowy pusty gimbusiarski łeb i przestańcie żerować na ludzkiej głupocie. Policja powinna przestać informować o trwających i zakończonych akcjach wezwań do fałszywych alarmów, a media, mając te informacje z własnych źródeł, powinny je pomijać lub przeredagowywać. Zamiast pisać "trwa alarm bombowy na Dworcu Centralnym", równie dobrze można napisać, że od godziny 10 Dworzec Centralny z powodów technicznych jest zamknięty - jeśli ktoś już ma potrzebę realizowania misji (choć też nie wiem, po co, bo większości ta informacja nie jest do niczego potrzebna, a ci, którzy akurat gdzieś jadą, dowiedzą się o wszystkim na miejscu od właściwych służb). Młody dziennikarz na dyżurze reporterskim już pierwszego dnia powinien usłyszeć, "ale wiesz, Damian, o tym nie piszemy, chyba, że tam faktycznie będzie bomba".

Czy to pomoże? Powinno - jakaś połowa fałszywych alarmów bombowych od razu zniknie. Odpowiedzialne podejście do tematu mają media niemieckie czy francuskie, i tam takich zdarzeń jest o połowę mniej niż w Polsce, choć są to kraje od Polski znacznie ludniejsze.

Oczywiście, poza "żartownisiami" szukającymi medialnej podniety są też fałszywi bombowi załatwiacze problemów. Ktoś chce odwlec klasówkę w szkole czy rozprawę w sądzie - nic prostszego niż zadzwonić i zgłosić bombę. Ale i o tych przypadkach nie należy informować, i bardzo szybko liczba takich pomysłów spadnie.  Zamiast pisać "rozprawa w sprawie Amber Gold została wstrzymana do 14 w związku z fałszywym alarmem bombowym" równie dobrze można napisać "z powodów technicznych sąd przesunął rozpoczęcie rozprawy na godz. 14".

A że na fejsie czy twitterze jacyś pajace się będą ekscytować ewakuacją? SFW? Dojrzała redakcja na pytanie internetowego Seby "łohohoho, CĘZÓRA! czemu ukrywacie info o BĄBIE NA DWORCU?" odpowiada "dzień dobry, Szanowny Panie, dziękujemy za zgłoszenie, lecz nie jest zgodne z polityką redakcji informowanie o fałszywych alarmach bombowych, dziękujemy i do widzenia".  Media mainstreamowe powinny taką postawę stosować i lansować, pozostałe prędzej czy później się dostosują, zwłaszcza jeśli odczują różnicę w traktowaniu przez służby (aaa, to wy jesteście ten portalik, co zawsze musi o bombie napisać, no to nie, nic ciekawego się nie wydarzyło).

Zrzut_ekranu_20160407_o_07.31.24Nie wiem, czy tego dożyjemy, czy jest szansa na poprawę tej medialnej sraczki. Liczę, że przynajmniej duże redakcje się opamiętają i że kiedyś przywrócone zostaną tam przyzwoite standardy. 

Wyszukiwarka Google poproszona o wskazanie "false bomb alarm" lub "fake bomb alarm" pokazuje na The Guardian w ciągu ostatniego miesiąca zero takich wiadomości, o jakich piszę - że gdzieś ewakuowano sąd czy metro, bo jakiś ciul zadzwonił. W Wyborczej przeszukanej na okoliczność "fałszywego alarmu bombowego" znalazłam w ciągu miesiąca 26 wiadomości, wałkowanych na wszystkie strony, z Warszawy, Szczecina, Kielc, Trójmiasta, itd.

Karą za wywołanie fałszywego alarmu jest więzienie, nawet do 8 lat. Policja dosyć często namierza "żartownisiów", ale, tak z ręką na sercu, ile pamiętacie z ostatnich dni doniesień o fałszywych alarmach, a ile relacji z sali sądowej, gdzie ktoś dostał te, powiedzmy, 6 miesięcy za taki alarm? Żeby napisać o fałszywym alarmie, wystarczy medialny Seba klepiący w komputer. Żeby napisać o rozprawie, trzeba by ruszyć leniwe dupsko z redakcji i iść do sądu, i odsiedzieć tam ze trzy godziny. Stąd macie zalew informacji, z których dodatkowo wyłania się sugestia bezkarności.

Kiedyś ponury PRLowski żarcik mówił "nie wiem, co w życiu robić, może zostanę nauczycielem", a dziś, jak okiem sięgnąć, kształcą się tysiące młodych ludzi, którzy chcą zostać dziennikarzami, a robotę tę wyobrażają sobie jako informowanie świata o każdej swej bździnie umysłowej. Nie wiem, jak Wy, ale ja ani nie chcę za to płacić, ani nie oczekuję takiego "serwisu" nawet za darmo.

Szydło i wieszak, czyli strachy na Lachy >

< Gdyby


Reklama i sponsorzy bloga

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • Gość *.noc.fibertech.net.pl

    Trafione w punkt. Dawno temu usunąłem ze wszystkich wersji CV, że kiedyś byłem dziennikarzem.

  • Gość *.noc.fibertech.net.pl

    A co do eskalacji fałszywych alarmów, po ich nagłośnieniu - Efekt Wertera ma różne oblicza.

  • Gość: [kdauk] *.3s.pl

    Tylko dlaczego to wina szeregowych pracowników? Kto narzuca normy klikalności z dupy i opiera swój model biznesowy na ogromnych banerach? Proszę się od media workerów odstosunkować, to kadra kierownicza z waszego pokolenia o tym zadecydowała. Gdy jeszcze pracując w Agorze zwróciłem uwagę, że nie chcę pisać pewnego tekstu bo to promowanie debila to mnie przymuszono. Więc serio, winnych proszę szukać w innych miejscach.

  • johanna_haase

    @kdauk

    Koncepcja "aber, meine Herren, ja tylko wykonywałem Befehl" ma już trochę lat i nie brzmi tak dobrze, jak ongiś. Nie widzę tego, żeby ktoś ZMUSIŁ mediaworkera do napisania gówna o fałszywym alarmie, acz nie neguję, że na średnich szczeblach kierowniczych w mediach jest cała masa (---) postaci przypadkowych, karuzelę takich karier obserwuję w mediach głównego nurtu od lat. Ale, jeśli mówimy o Agorze, to oboje wiemy, że jest tam cała masa nieformalnych możliwości, żeby informację o promocji debila przekazać wyżej i po jednym takim zdarzeniu proces ukrócić (zaczynając od tej najgorszej, acz nierzadkiej możliwości, że Adam M. przypadkiem dosiada się do jakiegoś mediaworkera na stołówce). Trzeba mieć, oczywiście, cojones (symboliczne).

  • arturjac

    W dobie social mendiów może jednak nie być tak łatwo.

  • johanna_haase

    @arturjac

    Dlaczego? Po prostu redakcja o czymś nie pisze, i tyle. Co do tego mają soszalmidia?

  • maciek_r10

    To jeden z aspektów położenia lagi na edukacji w Polsce, tutaj - na wychowawczym jej aspekcie. Wprowadzenie do szkół Kościoła, który niby ma odpowiedź na wszelkie wyzwania współczesnego świata, zwalnia młodego człowieka z myślenia o następstwach swoich działań. No i zawsze się przecież można wyspowiadać.

  • stalowyszczur

    ...to ja z zupełnie innej beczki zadam pytanie. Od jakiegoś czasu mam rozpracowanych oszustów okradających ludzi w internecie. Wiem że mają sprawy, wiem że są sprytni, wiem że mają to gdzieś. Co mam zrobić z taką wiedzą, jeśli nikt- od A do Z, żadne medium nie chce się podjąć opisania tej całej sprawy?

  • arturjac

    @johanna_haase

    Że wieść o alarmie może się rozejść, a potem będzie ryk, że media kłamią, ukrywają.

  • andsol-br

    stalowyszczur - efektywne zapobieganie oszustwom internetowym zaczyna się od powiadomienia paru milionów Zacnych Rodaków, że jeśli ktoś nie grał w loterię to nie mógł w niej wygrać, że nieznane ciotki nigdy nie zostawiają nieznanym bratankom 7.455,430,25 zł w testamencie, że nie istnieją i nie mogą istnieć prace w internecie gdzie bez żadnych kwalifikacji, jedynie klikając cztery razy na x można zarabiać 2.500,00 zł na godzinę - itd., itp. Szlachetni, ale niegramotni komputerowo staruszkowie nie mogą być wyjęci spod takiej ochronnej akcji - jeśli przez 70 lat życia nigdy nie napotkał panienki z miłym głosem chcącej przekazać mu z odruchu serca majątek dziadka, to czemu ma wierzyć teraz w to nie widząc osoby?

    Akcję oczywiście by utrudniła konieczność informowania, że cudy nie istnieją - a to sprzeciwia się działaniom sporej liczby instytucji twierdzących, że położenie na tacy 20 zł prawie gwarantuje cud. Nie pomaga także wiara, że osiem zdrowasiek lepiej działa na guz na piersi niż wizyta u lekarza.

    Krótko mówiąc, jeśli ogłupia się społeczeństwo przez długie lata, potem jest ono głupie i nie ma żadnej możliwości, by paru artykułami to odmienić. Szczególnie gdy na każdym rogu loterie "sportowe" gwarantują, że cudy są możliwe.

  • maciek_r10

    @jeszcze notka
    Przyszło mi jeszcze do głowy (ciekaw jestem czy to badano), że obserwujemy w akcji pokolenie z upośledzoną, przez obecną technologię, empatią. W kształtowaniu się tejże, jak mi się wydaje, patrzenie w twarz/oczy drugiego człowieka odgrywa niebagatelną rolę. Kiedy młodzież w mojej okolicy imprezuje wieczorami to twarze rozświetla im poświata z telefonów.
    Bywa też odwrotnie, zdarzało mi się odpowiedzieć nieznajomemu na ulicy tylko dlatego, że z uśmiechem coś mówił do mnie. Nie był ociemniały a mimo to nie widział mnie, widział pewnie kogoś innego. Ciekawe np. co "widzi" prowadzący samochód przy jednoczesnym rozmawianiu np. przez zestaw głośnomówiący i przyczyną ilu wypadków są takie sytuacje.

  • Gość: [2doxa] *.internetia.net.pl

    Witam
    Proponuje wymiane linkow w blogrollu.
    Zapraszam do zapoznania sie z moim blogiem slomski.us.
    Prosze o usuniecie tego komentarza po jego przeczytaniu.
    Pozdrawiam
    P. Slomski

  • Gość: [kdauk] *.3s.pl

    Jak chcesz Johanno, możesz porównywać do czego chcesz, nawet do obozów zagłady, ja napisałem ten tekst bo wolałem mieć swoje 1900 na dzieło niż go nie mieć. Czy czuję się z tym źle? Gorzej czułbym się na głodniaka.

    Natomiast jeżeli wydaje ci się, że w Agorze trudna jest do wyobrażenia sytuacja, aby pan dyrektor S przymusił szeregowego klepacza tekstu do pisania to nie wiem, obudź się z długiego snu w którym się do tej pory znajdowałaś?

  • johanna_haase

    @kdauk

    Nie kupuję tego. W Warszawie i w każdym dużym mieście w Polsce jest pierdyliard tematów do napisania i opisania, znacznie ważniejszych, nośnych, ciekawszych niż kolejne doniesienie o kolejnym fałszywym alarmie. Oczywiście, główna odpowiedzialność za miotanie tym gównem w publikę spoczywa na barkach szefów "szeregowych klepaczy" z Agory, Onetu, WP i kogo tam jeszcze, ale jakbyś miał pięć innych tematów na tapecie, to byś nie musiał się schylać po takie ścierwo. A te inne tematy, no to cóż, trzeba wzuć buty, wziąć notes, dyktafon i ze dwa ołówki, włożyć to do chlebaka i na plecy "bluzę duglasówę", i ruszyć w miasto. Życie jest niesamowicie intensywne i lepszcze, ciekawsze niż te wypierdy, które portaloza masowo produkuje.

Dodaj komentarz

© Haasanki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci