Menu

Haasanki

Debunkujemy rzeczywistość codziennie od 8:00 do 23:00

Nieukodetektor (2): oliwa z oliwek

johanna_haase

Zrzut_ekranu_20160412_o_19.53.39O ile „strzał w kolano” wywołuje we mnie głównie rozbawienie i politowanie dla bezmyślności używających tego zwrotu, o tyle „oliwa z oliwek” naprawdę mnie wkurza, bo przecież można być głupkiem, ale nie aż tak demonstracyjnie.

Wiele razy już napisałam, i pewnie jeszcze nie raz napiszę, że tłumaczenie z dowolnego języka na polski, wbrew pozorom, wymaga znajomości nie jednego, a DWÓCH języków - obcego i polskiego.

Współczesność pozwoliła na pokrycie cienką politurą rzekomego wykształcenia całe tabuny zwykłych nieuków, którzy dzięki dyplomowi Wyższej Szkoły Czegoś i Czegoś sprawnie awansowali do Biurowej Klasy Średniej i jako robotnicy umysłowi spędzają czas, wykonując proste zadania w przemyśle biurowym od 9 do 17. Na przykład tłumaczą ulotki albo projektują opakowania.

Ich kompetencje językowe sprawdzili ich przełożeni, którzy przecież też nie spadli z kosmosu, tylko są najwyżej nieco starszymi klonami tych samych pracowników. Spotykają się na rozmowie kwalifikacyjnej, opowiadają sobie nawzajem pierdoły, i pytają się, hał did ju spend jor last samer holidejs, i kandydat odpowiada, że on wery intersting, bo et ze si, łyz famili, in Darlovo albo perheps in ze Marmaris weri popjular Tarkish kurort. I tak se gadają, a może jeszcze pivota pan w excelu zrobi brawo, no to witamy na pokładzie.

A nikt nie bada umiejętności mówienia po polsku, no bo przecież, jak to, wszyscy mówimy po polsku i znamy polski, prawda?

Otóż gówno prawda. Większość Polaków nie potrafi poprawnie mówić po polsku, i nie mam na myśli bynajmniej słowa „przynajmniej”, tylko tę cholerną oliwę.

***

Zrzut_ekranu_20160412_o_15.17.09Istnieją sformułowania dwuwyrazowe w językach obcych, na przykład w angielskim, których nie tłumaczy się tak, jak zostały napisane. Czytasz „turn back” i nie, kurwa, nie tłumaczysz „zawróć do tyłu”. Czytasz „washing mashine” albo „notebook computer” i nie, nie tłumaczysz „maszyna piorąca” ani „notatnikowy komputer”. Cargo truck to nie „towarowa ciężarówka”, tylko ciężarówka, a „chicken soup” to rosół, a nie kurczakowa zupa. 

Czytasz „olive oil” i nie, fakensziten, nie tłumaczysz tego, cieciu z Lidla, ofermo z Biedronki, mazgaju z Almy i łamago z Tesco, na „oliwę z oliwek”.

***

Angielskie słowo „olive” oznacza oliwkę (owoc), pochodzącą z „olive tree”, czyli z drzewa oliwnego, czyli, możemy powiedzieć po polsku, także z oliwek. Znaczenie wynika z kontekstu. Jak piszę „zerwałam oliwkę”, to znakomita większość niebuców nie wyobrazi sobie mnie targającej drzewko z gleby, tylko zrywającą owoc z drzewa, prawda? Rozumiemy też kontekst „stok porośnięty oliwkami” albo „garść oliwek” i raczej nam się nie mylą owoce z drzewami, nie?

Dotąd było prosto. Teraz trudniej.

Otóż, olej roślinny, z dowolnej rośliny, w języku polskim to olej. Rzepakowy, słonecznikowy, z pestek dyni, olej truflowy, olej kokosowy, co tam kto lubi. Nie nazywa się ich „oliwą z dyni” ani „oliwą rzepakową”. Olej to olej. Z jednym wyjątkiem.

Uwaga, wszystkie tępaki projektujące gazetki spożywczaków.

Olej z oliwek nazywa się w języku polskim oliwą. Można, owszem, olej z oliwek nazwać olejem z oliwek, jak ktoś lubi barokowo, można nazwać oliwą, jak lubisz prosto, ale nie można nazwać oliwą z oliwek.

Bo oliwa zawsze jest z oliwek.

Zrzut_ekranu_20160412_o_15.05.07

Oliwa to staropolskie słowo, oznaczające tłuszcz wyprodukowany w drodze tłoczenia oliwek. Jeśli coś może być idealnym odpowiednikiem „masła maślanego”, to jest to właśnie „oliwa z oliwek”. Nie ma, Chryste z Gaju Oliwnego, oliwy z „nieoliwek”.

Oczywiście, zaraz znajdzie się jakiś matoł, który powie „ale zaraz, mam w garażu oliwiarkę, a w niej mam oliwę maszynową”.

Olej mineralny w języku polskim nazwano „oliwą”, bo słowo „oliwa” używane na określenie tłuszczu spożywczego w polszczyźnie już wtedy istniało i olej mineralny w pierwszej kolejności właśnie z tym się kojarzył. Dzisiaj jednak szansa na pomylenie się jest naprawdę zerowa, bo - znowu - istnieje kontekst. Naprawdę, czytając zdanie „dodaj do sałatki dwie łyżki oliwy”, trzeba dodawać „ale z oliwek”, bo inaczej ktoś doleje oleju maszynowego? No kaman.

***

Niestety, kretyni odpowiedzialni za zatwierdzanie gazetek w spożywczakach i ofert online są w głównej mierze także odpowiedzialni za kształtowanie wiedzy o języku polskim, bo przecież te wszystkie Seby i Andżeliki poza gazetką lidla czy teska nie czytają nic innego. Potem czytam np. na forum Gazeta.pl: „Z niemoznosci strawienia oliwy z oliwek np. greckiej uzywam oliwy rzepakowej z pierwszego tloczenia”, zwierza się aniaiewa. Odpowiada jej lunaa7: „ja lubie oliwe z pestek winogron, chyba najwiecej jej uzywam, z pestek dyni jest tez rewelacja”. No więc mamy „oliwę” rzepakową, „oliwę” z pestek winogron i „oliwę” z pestek dyni, więc czemu nie oliwa z oliwek?


Bo rzecze językoznawca Mirosław Bańko z PWN: „Jeśli kierować się słownikami języka polskiego, członem opozycyjnym dla oliwy z oliwek mogłaby być oliwa z ropy naftowej. Groźba pomylenia jednej i drugiej jest jednak znikoma, więc w świetle słowników człon z oliwek nie wydaje się uzasadniony. Gdyby z oliwą stało się już to, co kiedyś z masłem – tzn. gdyby prócz zwykłej oliwy (z oliwek) istniały produkty spożywcze o tej samej nazwie otrzymywane z czegoś innego – to nazwa oliwa z oliwek byłaby uzasadniona. Na razie jednak lepiej mówić olej z oliwek albo po prostu oliwa.” (http://sjp.pwn.pl/szukaj/oliwa.html)

Szczególnie złowrogą rolę odgrywają tu przedstawiciele Lidla, w których ojczystym języku to jest Olivenöl i dla których, wydaje się, ulubionym zajęciem jest kaleczenie polskiego. Ta cholerna „oliwa z oliwek” występuje miliard razy w lidlowych gazetkach i na WWW oraz jest aktualnie z lubością powtarzana przez tych tłuków najętych do reklam w TV i radiu, bo niestety właśnie jest w Lidlu tydzień grecki i muszą nas tym uraczyć.

Oczywiście, Lidl mi się nawija pod lewy sierpowy, bo te gówniane reklamy właśnie puszczają, ale stężenie głupoty w Tesco jest chyba jeszcze wyższe, bo tam mają:

- Monini Classico Oliwa z oliwek
- Tesco Oliwa z oliwek
- Borges Extra Virgin Oryginalna Oliwa z oliwek
- Pudliszki Pomidory krojone z oliwą z oliwek
- La Española Extra Virgin Oliwa z oliwek
- Tesco Włoskie paluszki chlebowe z oliwą z oliwek
- Lurpak Premium Miks z oliwą z oliwek
- Interoleo Intenso Oliwa z oliwek
- Benecol z oliwą z oliwek
- Tesco Oryginalne włoskie crostini z oliwą z oliwek
- Zielone oliwki drylowane z czosnkiem tymiankiem oraz oliwą z oliwek (oliwki z oliwą z oliwek, macie pojęcie?!)
- SuperFish Prestige Polędwica Tuńczyk z oliwą z oliwek


i tak dalej, w sumie 94 rodzaje produktów z „oliwą z oliwek” z drzew oliwnych z oliwkami zawierajcymi oliwę z oliwek.

Zrzut_ekranu_20160412_o_15.18.43

Ciekawe, z czego zrobione są pozostałe produkty Tesco i innych piewców głupoty, np. czy tuńczyk jest z tuńczyka? Mleko jest mleczne? Pomidory są pomidorowe, czy może dębowe, albo wręcz łajniste? Czy Biedronka, sprzedając oliwę z oliwek, daje nam do zrozumienia, że możemy się tam także natknąć na oliwę z wołowiny, albo nawet z domestosa?

Carrefour, o dziwo, wyprodukował gazetkę, w której nie ma „oliwy z oliwek”, tylko jakaś porządna oliwa extra vergine, ale Lurpak na ich stronie WWW już straszy tą oliwą z oliwek. Alma ma w sklepie online 68 produktów z oliwy, ale tylko w przypadku 17 z nich jakiś matoł postanowił dopisać, że to „oliwa z oliwek”, więc może to jakieś zastępstwo było i wypadek przy pracy.

No dobrze, to by było na tyle. Cały ten tekst przypomina mi, że jak wczoraj zobaczyłam dwie całujące się dziewczyny na Targowej, to miałam jechać do Kauflandu. Mają tam świetną oliwę w półlitrowych butelkach. Nie z oliwek, tylko z Lesbos.

PS. Ten tekst nie jest ukrytą formą reklamy czegokolwiek, a raczej zupełnie otwartą formą antyreklamy niechlujstwa i nieuctwa.

 

Komentarze (57)

Dodaj komentarz
  • jsw

    No po prostu zrobiłaś mi dzień. Uśmiałem się jak norka (czemu tak się mówi, czy norki w ogóle się śmieją?). No i teraz zachciało mi się pysznej sałatki z oliwą z oliwek... ja pierdziele, z oliwą durniu!

  • maciek_r10

    Przy ostatnim zakupie oliwy nie mogłem się zdecydować co kupić (akurat nie było mojej ulubionej). Z definicji odrzucałem te z polskimi etykietami ale rozterka jakoś nie chciała ustąpić. W końcu zacząłem podejrzewać, że to z tak irracjonalnego powodu jak... kształt butelki. Pod wpływem notki poszedłem sprawdzić dokładnie i mam! Zdrada! Z drugiej strony jest etykieta po polsku a tam: "Oliwa z oliwek"!!!1one

  • johanna_haase

    @jsw

    Ja dziś na kolację mozzarelkę z pomidorami i oliwą. Lubię tę gorycz koroneiki, od której się pokasłuje, maczając chleb w oliwie z solą.

    @maciek_r10
    Ta lidlowa w puszkach 0,5 jest bardzo dobra, pięknie pachnie, smakuje i wygląda na zimno, z pieczywem, z sałatkami, z ziarnem, ale naprawdę wkurwia mnie ich językowe barbarzyństwo.

    Myślę, że najlepszą oliwę robią w Kolymbari na Krecie, z tych małych psiar - oliwek koroneiki, tłoczoną na kamieniach, więc warto przepuścić czasem przez filtr, jak zaczyna zgrzytać między zębami. Z jednego drzewa wychodzi od 0,5 do 1 litra oliwy, ale warta jest swojej ceny. Trudno kupić w Polsce, bywa u pasjonatów po 30 zł i więcej za 0,5-litrową puszkę. W okolicach Kolymbari przy drodze można kupić litrowy baniaczek za 5 EUR, a 6l za 20 EUR (w Polsce ok. 300 zł). Zapach i kolor są nie do podrobienia, a w gardle się rozlewa jak 30-letni glenfiddich.

  • Gość: [wkamil] *.sieradz.vectranet.pl

    @johanna_hasse
    Masz na myśli tę oliwę w puszkach 0,5l z greckiego tygodnia?

  • johanna_haase

    @wkamil

    Tak.

  • Gość: [kohei] 212.180.213.*

    Otóż nie do końca.
    Polskie Normy nazywają (i nazywały na dłuuugo przed pojawieniem się sieciowych marketów) tenże produkt oliwą z oliwek. Tak więc handlowcy oznaczają produkt zgodnie z normą i inaczej nie mogą/powinni.
    Przeciwieństwem oliwy z oliwek jest oliwa z wytłoków oliwnych, której nie wolno nazywać oliwą z oliwek. A jest oliwą.

  • Gość: [vriesk] *.google.com

    Ale "chicken soup" to nie rosół. Rosół to "broth", w tym kontekście "chicken broth".

  • moa72

    no z tymi pomidorowymi pomidorami to bym uważał. bo mogą być malinowe :D

  • Gość: [Rex] *.eurorings.net

    Przepisy znakowania żywności określają ten produkt jako Oliwa z oliwek w odróżnieniu od Oliwy z wytłoków... Znalezienie odpowiednich przepisów zajeło mi w guglu 15 sekund...
    Nie jest to Pani branża, spoko, mogła Pani nie wiedzieć... jednakże przez myśl by mi nie przeszło tak wywyższać się ponad Panią i obrzucić takim inwektywami jak Pani zjechała w tekscie bogu ducha winnych ludzi, którzy w smej śmieszności nie pokończyli jakiejś filologii...gdyż zbyt prostackie i burackie w mym mniemaniu by to było. Życzę więcej pokory i wyrozumiałośći dla błedów bliźnich oraz błagam uniżenie o wybaczenie jeśli w tekscie powyższym popełniłem jakieś błędy gdyż będąc prostym absolwętem rolnictwa do składni i ortografii zamiłowania nie mam.
    P.S. Wydaje mi się że w życiu czasem używam zwrotu "strzał w kolano" jednakże mam w głeboko w dupie Pani politowanie dla mej bezmyślnej osoby gdyż moje politowanie wzbudzają osoby które z lepszej znajomości polszczyny potrafią uznać się za coś lepszego.

  • johanna_haase

    @kohei

    Normy mówiły też o istnieniu takich rzeczy jak upiór dzienny i zwis męski, więc bym się jednak trzymała szacunku do polszczyzny.

  • johanna_haase

    @moa

    No tak, tak, a szynka dębowa.

  • johanna_haase

    @vriesk

    Nie, broth to bulion.

  • johanna_haase

    @Rex

    "Znalezienie odpowiednich przepisów zajeło mi w guglu 15 sekund... "

    A nauka polskiego kilkanaście lat, a i tak bez efektów. Mnie interesują normy językowe i szacunek dla języka. Nie bronię ci mieć w dupie moje politowanie, nie jest dla mnie zaskoczeniem ani istnienie nieuctwa, ani rozpaczliwe próby obrony nieuctwa przez nieuków, w końcu w takiej rzeczywistości żyjemy, że bucówa urasta do rangi cnoty. Może nawet jakim podsekretarzem w MON zostaniesz.

  • Gość: [Rex] *.static.telsat.wroc.pl

    Jak Pisiory okazują pogardę lewakom, pedałom, żydom, bezbożnikom i lemingom to są Hitlery. No ale nie my! My Światła cześć społeczeństwa ze Stolycy jeśli już wyzwiemy od kretynów, cieciów , buców, tępaków, tłuków, matołów (wszystkie cytaty za Światłą Pani autor) tych szczurów z korpo którzy przepisy o znakowaniu żywności przedkładają nad językowe fobie Pani Nadredaktor to tylko po to aby nieść kaganek oświaty niedouczonym masom. Dziękuję ze polecenie pracy w MON, Pani polecam szkolenia z obłudy dla Kurskiego i jego Wiadomości.
    Szanowna Pani dołoży do listy wrogów Polskości języka Polskiego tą Lewacką Unie bo to oni ustalili nazewnictwo (kolejny dowód na antypolski spisek tamże! :), służę dyrektywą:
    Rozporządzenie Komisji (WE) nr 1019/2002
    z dnia 13 czerwca 2002 r.
    w sprawie norm handlowych w odniesieniu do OLIWY Z OLIWEK
    eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX%3A32002R1019
    Czy jest Pani w stanie zaproponować inne, lepsze nazewnictwo rozróżniające dwa różne produktów jak Oliwa z (całych) oliwek i Oliwa z wytłoków? Czy też to zadanie już bardziej z logiki a to jak mi się wydaje nie Pani specjalność?

  • portwajn1

    @Rex, poprosze te polskie normy, link, wiarygodny wycinek, cokolwiek. Dzięki.

    PS. "Najmniejsza linia oporu" jest może w planach?

  • andsol-br

    Bardzo to zabawne bronić potworków językowych mówiąc, że ktoś w swojej pracy (przy redagowaniu norm technicznych) z potworkiem się zaprzyjaźnił i go polubił. Albo wspieranie się tym, że kompjuta locuta, causa finita. Ale pisane, że jest się absolwętem rolnictwa już nie jest zabawne.

    Co do oliwy z oliwek, wątróbek czy nawet wiewiórek, przypomniałem sobie jak próbowałem walczyć z szynką z kurczaka i mówiono mi, żebym przestał, bo dziś postęp jest taki, że chińska szynka może być nawet z ryb. Niestety nie potrafię tego oliwać, bo boję się, że jak język będzie już zupełnie zepsuty, to trzeba będzie komunikować się ogonem - a wtedy nie będzie na czym zwisać z drzewa.

  • portwajn1

    A, dzięki, rzeczywiście. Ładnie to Unia nam nazwała, ale wiedząc jak tłumaczone bywały akty prawne, nie traktowałbym tego jak wyroczni. Natomiast kupuję użycie określenia "oliwy z oliwek" jako differentia specifica wobec "oliwy ekstra z oliwek" i "oliwy z wytłoków"; obawiam się jednak, że istotnie mało kto zwraca uwagę na to, co dokładnie chciałby powiedzieć.
    I jeszcze ode mnie mała reminiscencja, z czasów mej maleńkości pamiętam "oliwę z oliwek" jako coś innego niż "oliwka do smarowania małego człowieka". Może tam też jakieś źródła tego pomieszania pojęć.

  • arturjac

    @Rozporządzenie Komisji (WE) nr 1019/2002

    To nie jest najlepiej napisane, oględnie mówiąc.

    "Aby nie zakłócać sytuacji na rynku jadalnej oliwy z oliwek, normy Wspólnoty powinny zatem być ustalone odnośnie do oznaczania pochodzenia, które powinno być ograniczone do ekstra oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia i oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia, które spełniają te szczegółowe warunki."

    Z takimi zdaniami można urządzać zabawy w rodzaju "znaleźć najwięcej rzeczy, które są nie tak".

    Bardzo mi się podoba artykuł trzeci z informacjami w postaci "zrozumiałego i nieusuwalnego napisu" (ang. clear and indelible lettering), np.: "oliwa zawierająca wyłącznie oliwę z oliwek, które poddane zostały rafinacji i oliwę uzyskana bezpośrednio z oliwek;". xD

  • markus_messner

    Stoi na stacji lokomotywa,
    Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
    Tłusta oliwa.

    Pewnie od Tuwima ludziom kojarzy się oliwa rafineryjna z oliwą, więc trzeba było uściślić, że to taka do żarcia, wiecie, tu oliwa tam oliwa, ale ja jem oliwę z oliwek, haha!

    Wyobrażam sobie te wszystkie nabzdyczone ciotki z polonistyki, jak dodają do swojego skórzanego, esesmańskiego notesika "oliwę z oliwek" obok "nie zaczynać zdania od 'ale', 'a więc'..." - a potem torturują te dzieciaki swoimi dyktatorskimi tyradami, które to potem kategoryzują ludzi według probierza oliwy z oliwek, albo "A więc..."

    Ten kraj jest stracony :(

  • maciek_r10

    @johanna

    Dziękuję za polecenie!

    @arturjac (cytat polskiego tłumaczenia z rozporządzenia)

    wersja polska:
    ""oliwa zawierająca wyłącznie oliwę z oliwek, które poddane zostały rafinacji i oliwę uzyskana bezpośrednio z oliwek;""

    wersja angielska:
    oil comprising exclusively olive oils that have undergone refining and oils obtained directly from olives;

    Ewidentnie widać, że to błędne tłumaczenie. To nie oliwki są poddane rafinacji tylko oliwa.

  • johanna_haase

    @maciek_r10

    Dziękuję, bo napisałeś coś, co jest odpowiedzią na natarczywą bezradność językową takiego na przykład Rexa. Oto rzekomą "normę językową" w jakichś anonimowych przepisach unijnych czy normach krajowych stworzył jakiś anonimowy prabuc, który "olive oil", czyli całkowicie poprawny "olej z oliwek", przetłumaczył na "oliwę z oliwek", czyli na potworek logiczno-językowy. Teraz pokolenia kolejnych matołów będą się na to powoływać, bo logika (oliwa tylko z oliwek może powstać) oraz rady językoznawców (Bańko, op. cit.) są nieważne, ważne jak pijany płotu trzymać się błędu. Jest to, z zachowaniem wszelkich proporcji, ta cecha narodowa, która zabiła 6 lat temu 96 ludzi pod Smoleńskiem - niemożność przyznania się do błędu.


    @all

    Uważam, że poprawne tłumaczenie tego kawałka:
    "oil comprising exclusively olive oils that have undergone refining and oils obtained directly from olives; "

    powinno bowiem brzmieć np.:
    "olej zawierający wyłącznie poddane rafinacji oleje z oliwek oraz oleje uzyskane bezpośrednio z oliwek" (czyli, mówiąc po polsku, oliwę rafinowaną i oliwę nierafinowaną).

    Albowiem lud żyjący między Bugiem a Odrą jakoś słabo przyswaja nie tylko tak skomplikowane rzeczy, jak gatunki oliwy czy języki obce, ale nawet ma podstawowe problemy z językiem polskim oraz logiką (w rozumieniu matematycznym, a nie kolokwialnym) na poziomie pierwszej klasy ogólniaka. Fallacia consequentis, czyli błąd wynikania, oznacza, że nawet jeśli każde A jest B, to wcale nie znaczy, że każde B jest A. Jeśli każdy pies jest zwierzęciem, to nie każde zwierzę jest psem. Jeśli każda oliwa jest olejem, to nie każdy olej jest oliwą. Itede.

    Więc można poprawnie napisać "olej z oliwek", można poprawnie napisać "oliwa", bo to synonim oleju z oliwek, ale nie można napisać "oliwa z oliwek", nawet jeśli taki potwór językowy został stworzony kiedyś przez jakiegoś kiepsko wykształconego anonimowego tłumacza.

  • babcia.stefa

    Skąd ryzykowny pomysł, że tłumaczenia takich rzeczy robią ludzie na etatach?

    To się odbywa tak, że duży koncern zleca tłumaczenie dużej agencji w swoim kraju, duża agencja podzleca małej agencji w swoim kraju, mała agencja w ich kraju zleca dużemu biuru tłumaczeń w Polsce, duże biuro tłumaczeń w Polsce zleca małemu biuru, małe biuro robi studentem za trzypińdziesiont.

  • johanna_haase

    @markus messner

    "Pewnie od Tuwima ludziom kojarzy się oliwa rafineryjna z oliwą, więc trzeba było uściślić, że to taka do żarcia, wiecie, tu oliwa tam oliwa, ale ja jem oliwę z oliwek, haha!"

    No więc zastanów się, ile jest takich przykładów, kiedy teoretycznie coś by się komuś mogło mylić, więc "trzeba by uściślać".

    - Poproszę piwo z sokiem, ale nie trawiennym, tylko malinowym.
    - Z trudem ominęłam plamę ropy, ale wiesz, nie takiej z rany, tylko naftowej.
    - Pisał o tym w liście, ale wiesz, nie w liście zakupowej, tylko w liście wysłanym pocztą.
    - Urodziny to było czyste szaleństwo, ale wiesz, nie w sensie psychiatrycznym.

    Mogę wymieniać setki przykładów, ale chyba właśnie wpadłam na pomysł, co będzie w następnym odcinku Nieukodetektora.

  • johanna_haase

    @babcia.stefa

    Oczywiście, że tak bywa, nawet często, ale nie wyłącznie. Ja miałam w mojej korpo takiego pana na etacie. "Display" to był u niego zawsze "wyświetlacz", choćby skały srały, zarówno "thermometer LCD display", jak i "Apple Cinema Display".

  • johanna_haase

    @arturjac
    @portwajn

    Napisałam już w odpowiedzi do @maciek_r10, że powoływanie się na normę, która w oczywisty sposób zawiera ten sam błąd w tłumaczeniu, o którym piszę ("olive oil" przetłumaczone nie jako "olej z oliwek", tylko "oliwa z oliwek") jest w zasadzie przeciwskuteczne, bo jedynie potwierdza moją tezę. :-)

    Przejrzałam różne normy technologiczne, obowiązujące w Polsce i np. z punktu widzenia tychże norm nie ma męsa drobiowego, tylko jest "mięso białe". Powiem szczerze, że prędzej się pocałuję w łokieć niż będę mówić językiem wymyślanym przez niedouczonego tłumacza do spółki z technologiem żywności.

  • johanna_haase

    @portwajn1

    "PS. "Najmniejsza linia oporu" jest może w planach?"

    Uwzględnię, chociaż ostatnie doświadczenia medialne mi sugerują walkę z cudzysłowami i ich namiętnymi propagatorami. Albo raczej:
    ostatnie "doświadczenia" medialne mi "sugerują" "walkę" z cudzysłowami i ich "namiętnymi" "propagatorami".

    :-)

  • maciek_r10

    @johanna
    "oliwki rafinowane"

    To błąd logiczny a nie tłumaczeniowy, może go wychwycić nawet ktoś, kto nie zna angielskiego. Z tego rozporządzenia przeczytałem tylko to jedno zdanie i od razu taki kwiatek.

    @babcia.stefa
    Przez 20 lat pracowałem w tej branży, podobne teksty też tłumaczyłem, ale jednak nigdy nie wypuszczałem do klienta podobnych bzdur, pomimo tego, że zwykle miałem podejrzenie graniczące z pewnością, że nikt tego nie będzie czytał. Wreszcie powiedziałem sobie: dość! i teraz to się "znęcam" (nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się pisać ołówkiem po książkach) nad tłumaczeniem sagi z cyklu "Pieśni lodu i ognia".

  • johanna_haase

    @Rex

    "eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX%3A32002R1019
    Czy jest Pani w stanie zaproponować inne, lepsze nazewnictwo rozróżniające dwa różne produktów jak Oliwa z (całych) oliwek i Oliwa z wytłoków? Czy też to zadanie już bardziej z logiki a to jak mi się wydaje nie Pani specjalność?"

    Człowieku, weź się puknij w ten nabzdyczony łeb, a potem przeczytaj to, co mi podsyłasz, bo tylko potwierdzasz moją tezę.

    Początek akapitu oznaczonego (1):
    po czesku: (1) Olivový olej má určité vlastnosti,
    po francusku: (1) L'huile d'olive dispose de qualités
    po niemiecku: (1) Olivenöl besitzt Geschmacks-
    po angielsku: (1) Olive oil has certain properties

    Czyli mamy tu wszędzie mowę o "oleju z oliwek", którego językowym synonimem w języku polskim jest słowo OLIWA.

    A tylko w polskim "tłumaczeniu" jest: "(1) Oliwa z oliwek posiada określone właściwości".

    Cóż mogę więcej powiedzieć, ponad to, co już napisałam w blogu, że tłumacz polskiej wersji to tłumok, a jego przełożeni to cymbały?

    Co do kwestii, jak nazywać handlowo różne rodzaje produktów, to oczywiście oliwa, oliwa rafinowana i oliwa z wytłoczyn. Oliwa bezprzymiotnikowa ma czasem dodatkowe oznaczenia handlowe np. extra vergine (o ile spełnia normy produkcyjne). Jak byś chodził po sklepach, zamiast żyć na kanapkach od mamusi, to byś wiedział.

    Wystarczająco logiczne, czy tacy jak ty potrzebują dodatkowych określeń, np. pieczarki grzybowe, mięso wołowe z bydła, chleb mączny?

    Jeśli cię, serce, nie przekonałam, to podam ci przykłady, kiedy to produkt NIE powstający w sposób logicznie sugerowany nazwą musi mieć dodatkowe określenia, a nie produkt pierwotny. Np.

    - wino nazywamy winem, a nie winem winogronowym; jeśli pochodzi z czegoś innego, nazywa się je winem jabłkowym, winem owocowym itd.
    - herbata jest herbatą, jeśli pochodzi z herbaty; nie nazywamy jej herbatą herbacianą, żeby ją od czegoś odróżniać. Dopiero kiedy nie pochodzi z liści herbaty, nazywamy ją np. herbatką ziołową, herbatką malinową, itd.
    - kawa jest kawą z kawy, a nie kawą kawianą. Dopiero jeśli powstaje z czegoś innego, np. z palonych zbóż, nazywamy ją kawą zbożową.

    Mogę tak długo, wiesz, szynka sojowa, sushi wegańskie, etc. Dlaczego oliwę, która powstaje z oliwek, masz przymus nazywania "oliwą z oliwek"? A z czego ma być, z nosa?

  • kuba_wu

    @johanna_haase
    Celnie i logicznie, zwłaszcza ostatnie przykłady z winem z winogron itp. Niestety, jest coś takiego jak uzus językowy, który - jeśli jest trwały - w końcu zamienia się w normę, i myślę, że właśnie obserwujemy ten proces. (Uzus ne musi być ani logiczny, ani prostszy niż aktualna norma; często nie jest). Ile widziałaś ostatnio poprawnie oznaczonej oliwy? Ano właśnie. Już żaden Miodek ani Bralczyk tego nie odwróci.

  • Gość: [Rex] *.eurorings.net

    Jezusie nazareński, cały Pani wywód opiera się na założeniu że Oliwa jest jedna i jedyna i słuszna i uparcie pomija kilkukrotnie zaznaczony fakt, że Oliwa w rozumieniu przemysłu spożywczego dzieli się na 2 grupy:
    1. Oliwę z oliwek (można by jeszcze dopisać "z całych owoców"), która to potem dzieli się na te wszystkie extra i inne virginy
    2. Oliwę z wytłoków (czyli pozostałości po wyciśnięciu "Oliwy z oliwek")
    Więc teoretycznie kupując produkt "oliwa" ma Pani loterię co akurat będzie w środku. Gdyby przepisy o znakowaniu żywności ustaliły nazwę tylko "Oliwa" mogła by Pani w butelce zakupić obydwa produkty (obydwa pełnowartościowe lecz o całkiem innych właściwościach i przeznaczeniu), ustawodawca uznał żeby chronić konsumenta przed zagadkami, że na butelce będzie umieszczana dokładna, JEDNOZNACZNA i precyzyjna nazwa produktu. Tak samo jak sok z pomarańczy, sok pomarańczowy i sok o smaku pomarańczy to trzy różne produkty! Teoretycznie jest możliwe, że ktoś wymyśli produkt składający się z mieszanki tych dwóch rodzajów Oliwy i będzie się on wtedy nazywał Oliwa mieszana z Oliwy z oliwek i Oliwy z wytłoków, wg pani rozumowania produkt ten powinien nazywać się Oliwa mieszana z Oliwy i Oliwy. Tak trudno pojąć że Pani pogarda dla ludzi używających języka technicznego tudzież dla niedouczonych tłumaczy nie ma tu nic do rzeczy? Ale po co się męczyć, wystarczy napisać że dyrektywa UE, która to Unia zatrudnia tabuny specjalistów i lingwistów do tłumaczenia aktów prawnych, zawiera "OCZYWISTY" błąd. Strasznie mi to przypomina inne światłe umysły Rzeczypospolitej dla których zamach jest również oczywistą oczywistością. O mięsie pisze Pani straszne bzdury, gdyż ustawodawstwo wymaga podania źródła pochodzenia na etykiecie to raz a dwa, że normy technologiczne a przepisy regulujące znakowanie żywności to całkiem inne bajki.
    Jakiś czas temu czytałem wywiad motocyklisty z Prof. Miodkiem w którym min. dyskutowano o słowie "uślizg", Pan Prof. stwierdził, że on by go nie użył gdyż popranym jest słowo "poślizg" (już widzę komentarze tutaj "uślizg" - co za potworek! Trzeba być debilem, żeby go użyć!) natomiast motocyklista wyjaśnił, że poślizg i uślizg dla każdego motocyklisty to dwa inne zjawiska i ten niedouczony buc Miodek zamiast opierdolić debila tudzież z bańki zajebać z pokorą przyznał mu racje, cytuje:

    J.M.: Pan powiedział uślizg! Ja bym powiedział poślizg. Na pewno ten uślizg jest też waszym fachowym terminem.
    M: Tak, my to możemy umotywować.
    J.M.: Ja tu chylę czoła! Nie mam tu nic do powiedzenia, jako laik.


    Ale do tego to trzeba mieć odrobinę pokory i klasy Pani Joanno. I proszę sobie wyobrazić, że dla specjalistów od żywności "Oliwa z Oliwek" też jest terminem fachowym, choć w życiu prywatnym używam po prostu "Oliwy".
    Abstrahując już od tego, czy ja czy Unia i jej niedouczeni tłumacze, debile z Lidla mamy racje, nawet gdybyśmy nie mieli i błądzili w ciemności Pani pogarda dla nas mających inny punkt widzenia + obrzucanie prostackimi inwektywami budzi moją odrazę. Tak, mam dysortografie i dysleksję, mam również nadwagę a włosy na czubku głowy mi się przerzedzają, mam też czasem problemy z kolanem po rekonstrukcji wiązadeł, a moi rodzice są po zawodówkach ich język jest zapewne daleki od jedynej słusznej polszczyzny, więc gdyby szukała Pani lub inny przemiły purysta językowy jeszcze chciał bardziej dać mi odczuć o ile lepszym gatunkiem człowieka ode mnie jest to służę kolejnymi rzeczowymi argumentami w dyskusji jak gruby, łysy, kulawy niedouczony buc z rodziców debili.
    P.S. Prawdopodobnie w dziedzinie Chemii której ja uczyłem się niemal dwukrotnie dłużej niż J. polski wciągnął bym Panią nosem na dla mnie najoczywistszych tematach, jednak przez myśl by mi nie przeszło aby tym samym zaszufladkować Panią jako buca, nieuka tudzież innych przemiłych określeń bliźniego.

  • stalowyszczur

    ...oj dzieci, dzieci... co wy wiecie o tłumaczeniach. Jako żem informatyk, czasami muszę napisać dwa słowa dla klienta, co ja właściwie sprzedaję. Najczęściej siadam więc do kompa, i skrobię, pocą się okrutnie i tłumacząc z englisza. A czasami korpo się szarpnie, wynajmą "profesjonalną" firmę, i wtedy pocę się bardziej, bo po polsku rozumiem mniej niż po angielsku. Większość słownictwa to są makaronizmy (czy jak te kalki nazwać), i wszyscy wiedzą co to słicz, a co ruter. No, ale profesjonaliści nie mogą zostawić takich rzeczy bezkarnie, więc jadą z taka papką, której powtórzyć się nie da. I wychodzą takei cuda jak: "Podnieście wydajność posługując się zebranymi przez Was informacjami, telemarketingiem i aktywizującą obsługą celów biznesowych klienta poprzez koordynację działania osób, procesów i technologii". Albo "XXX dostarcza oprogramowanie i usługi doradcze, które zmieniają potencjał ujednoliconego systemu łączności w realne korzyści gospodarcze w skali całego przedsiębiorstwa i centrum łączności."

  • Gość: [mayolina] *.dip0.t-ipconnect.de

    na mnie działa 'bankować' z reklam Banku ING. Gdzieś czytałam, że to miało być tzw. kreatywne podejście do języka. Tymczasem jest to klasyczny przykład głupoty i braku wyobraźni.

  • johanna_haase

    @Rex

    "Jezusie nazareński, cały Pani wywód opiera się na założeniu że Oliwa jest jedna i jedyna i słuszna i uparcie pomija kilkukrotnie zaznaczony fakt, że Oliwa w rozumieniu przemysłu spożywczego dzieli się na 2 grupy:
    1. Oliwę z oliwek (można by jeszcze dopisać "z całych owoców"), która to potem dzieli się na te wszystkie extra i inne virginy"

    No przecież piszę w duchu łagodności, że nie "oliwę z oliwek", tylko "olej z oliwek". Jakiś problem z poprawnym używaniem tego zwrotu? Oliwa to olej z oliwek, a nie "oliwa z oliwek".

    "2. Oliwę z wytłoków (czyli pozostałości po wyciśnięciu "Oliwy z oliwek")"

    A czy ja mam coś do oliwy z wytłoków, czyli do "oleju z wytłoków oliwek"?

    "(...) Prawdopodobnie w dziedzinie Chemii której ja uczyłem się niemal dwukrotnie dłużej niż J. polski wciągnął bym Panią nosem na dla mnie najoczywistszych tematach, jednak przez myśl by mi nie przeszło aby tym samym zaszufladkować Panią jako buca, nieuka tudzież innych przemiłych określeń bliźniego. "

    Przecież jakbym się wymądrzała i pisała w publikowanych w TV, radiu i prasie jakieś brednie z dziedziny chemii, to bym w pełni na to zasługiwała. Jest zresztą szansa, że tak się stanie, bo zbieram materiały o produkcji syntetycznych paliw.

  • johanna_haase

    @Rex

    PS. Umówmy się, że na tym kończymy Twoje niezrozumienie faktu, że powszechnie używany termin "oliwa z oliwek" jest błędnym tłumaczeniem poprawnego terminu "olej z oliwek", którego synonimem jest słowo "oliwa", i że powoływanie się na "normy", które są oparte na tym samym błędzie w tłumaczeniach dokumentów, jest, hm, głupie.

  • Gość: [Rex] 212.161.9.*

    A propos wina to z mojej kanapy do której mamusia mi podaje kanapki (bosz.... epitety coraz bardziej wyszukane!) dojrzałem, że w sklepach nie ma czegoś takiego jak wino gdyż jest wino czerwone (po ch... to piszą przecież każdy debil widzi!), białe, różowe, musujące itd. Dla mnie może istnieć tylko czerwone ale nie będę się pietlił, że tylko ono na nazwę bez przymiotnikową zasługuje. Podobnież nie znajdzie Pani w sklepach soku z porzeczek (a widziała pani kiedyś sok z czerwonych???), ani kiełbasy z mięsa (przecież to po krzescijańsku żeby ze świni!), mąki ze zboża (mąka to tylko z pszenicy!). Oliwa z wytłoków jest pełnoprawnym i pełnowartościowym produktem (polecam do smażenia!) dostępnym na rynku (u nas akurat słabo) a to, że Pani patrząc przez pryzmat polskiej półki sklepowej (proszę sobie wyobrazić, że przemysł spożywczy to nie tylko półka w Biedronce) oraz swojej dietetycznej sałatki z jarmużem i nasionami chia, akurat uznała że tylko Oliwa z całych owoców zasługuje na zaszczytną nazwę Oliwy bez przymiotników, dzięki bogu nie przemówiło do autorytetów w dziedzinie przepisów żywności którym zadaniem jest ustalanie jednoznacznych nazw. Debile i nieuki i nie potrafią znaleźć prostszej i bardzie jednoznacznej nazwy na Oliwę (olej z oliwek) uzyskiwaną w procesie tłoczenia całych owoców niż "Oliwa z oliwek". Żeby franca chociaż się kolorem różniła od tej z wytłoków to by się ją nazwało Oliwą sinobladorożową aby Panią Joanne uszczęśliwić no ale nie curfa nie ma jak...

  • maciek_r10

    @stalowyszczur

    Skoro jesteś informatykiem to znaczy, że zajmujesz się tym z doskoku, więc to Ty nie wiesz przez jakie katusze przechodzi nieraz tłumacz. Słowa "słicz" to użyłbym tylko w kontekście humorystycznym i dałbym tu jakiś polski odpowiednik licząc się z tym, że fachowcy, posługujący się często hermetycznym żargonem, będą mieli z tego bekę; "bytowanie w próżni kosmicznej nie jest usłane różami" jak mówił Ijon Tichy (cytuję z pamięci).
    Tłumaczenie z angielskiego na polski to jednak kaszka z mlekiem w porównaniu z tłumaczeniem w drugą stronę jakichś wniosków wytworzonych po polsku w których ktoś poszedł na ilość stron bo chciał się wykazać przed swoimi zwierzchnikami. To jest prawdziwy holokaust tłumacza. Brrr! Nigdy więcej!

  • johanna_haase

    @Rex

    "Podobnież nie znajdzie Pani w sklepach soku z porzeczek (a widziała pani kiedyś sok z czerwonych???), ani kiełbasy z mięsa (przecież to po krzescijańsku żeby ze świni!), mąki ze zboża..."

    Bardzo dziękuję, że wreszcie przejrzałeś na oczy i podzielasz moje zdanie. Faktycznie nie piszemy "kiełbasa z mięsa" ani "mąka ze zboża", tylko "kiełbasa jałowcowa" albo "drobiowa", albo "mąka żytnia". Czyli rodzaj produktu i jego dookreślenie gatunkowe.

    Czyli nie "oliwa z oliwek", tylko "oliwa koroneiki" "oliwa Kalamata", "oliwa rafinowana z Sitii", "oliwa z wytłoczyn" . Brawo, wreszcie zrozumiałeś.

  • Gość: [charcesz] *.noc.fibertech.net.pl

    Właśnie dzięki wpisowi Cioci Johanny zatęskniłem do oliwy z działki mojej mamy, ale z 12 drzew to jedna butelka na sezon powstaje i rzadko starcza na dłużej, niż do marca.

    Całe szczęście, że wujek dorzuca te oliwki do swoich i swoich sąsiadów, bo tłocznia nie ruszy jak się co najmniej 500 kg owoców nie zwiezie.

  • maciek_r10

    @[Rex]

    Wkurw Cioci na "oliwę z oliwek" bierze się z tego powodu, że to jest błąd logiczno-językowy, to się nawet elegancko nazywa, pleonazm.
    W pierwotnym brzmieniu np. tego rozporządzenia jest "olive oil", co można przetłumaczyć "olej z oliwek" lub (moim zdaniem zgrabniej) "oliwa".

  • Gość *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    @[REX]

    W jakim, powiadasz, słowniku znalazłeś tę oliwę z oliwek?. Bo w WSJP na który się powołujesz jest tak:

    oliwa
    1. przezroczysty, płynny tłuszcz o jasnożółtej barwie, wytłaczany z oliwek; czasem też: olej
    2. olej mineralny służący do oliwienia maszyn, silników itp.
    3. pot. pijak

  • mar.mo

    @ [Rex]
    Ech...
    "ocet był kiedyś tylko spirytusowy ale i tak deklarowano to na etykiecie zanim komukolwiek w PRLu przyśniło się o occie winnym"
    Najbliższym odpowiednikiem oliwy z oliwek byłby ocet alkoholowy (no bo przecież może być drzewny).

    "wyrażenie Z Oliwek ma upewnić konsumenta, że ten akurat typ jest to CAŁYCH OWOCÓW... coś świta???"
    Żeby faktycznie upewnić konsumenta należałoby napisać właśnie "z całych owoców" a nie "z oliwek".

    "czyli od minimum ponad 25 lat ta nazwa funkcjonuje i nikomu nie przeszkadza"
    Fakt, że 25 lat temu w Ministerstwie Rolnictwa również nie znano języka polskiego jest faktycznie ważnym argumentem w dyskusji.

    Na początku myślałem, że będę mógł ci przyznać rację (choć fakt, że ktoś potrzebuje ściany tekstu w celu przekazania informacji mieszczącej się w jednym zdaniu powinien wzbudzić mój niepokój). Z doświadczenia wiem, że czasem trzeba użyć określeń przewidzianych w przepisach, nawet jeżeli są idiotyczne czy językowo niepoprawne. Dlatego w tej sytuacji nie ma uzasadnienia czepianie się autorów etykiet i po części marketingowców, o ile faktycznie cytują oficjalną nazwę. Ty najwyraźniej próbujesz jednak bronić samego określenia, co jest bez sensu. Mamy do czynienia z klasycznym pleonazmem nieco tylko zmiękczonym możliwością oliwienia maszyn (choć to już raczej staromodne określenie).

    "strzał w kolano"
    Jest o tym cała notka pod zaskakującym tytułem: "Nieukodetektor (1): Strzał w kolano"

    "A skąd ten bład logiczno-językowy wziął się w takim razie w Słowniku języka polskiego i w wikisłowniku???"
    W wikisłowniku to każda głupota może się znaleźć, więc nie wyciągałbym na tej podstawie żadnych wniosków. Podobnie na sjp.pl. W słowniku PWN jest natomiast odpowiedź na zadane autorom pytanie właśnie o "oliwę z oliwek". W tej odpowiedzi można przeczytać, że "w świetle słowników człon z oliwek nie wydaje się uzasadniony" i że "lepiej mówić olej z oliwek albo po prostu oliwa".

    "I skąd ten fetysz angielskiego jako języka pierwotnego (w UE wszystkie języki są równe) do określenia Oliwa z oliwek, to w angielskim nie ma odpowiednika naszej oliwy a nie na odwrót gdyż "olive oil" jest odpowiednikiem naszego "oleju oliwkowego", a że mamy swoją swojską "oliwę" to jej używamy również w słownictwie fachowym zamiast drewnianego "oleju z oliwek"."
    To zdanie jest naprawdę brawurowe... Niestety, chyba nie po polsku.

    Zastosowanie niepoprawnego z punktu widzenia języka polskiego zwrotu "oliwa z oliwek" wskazuje na kalkę z języka, który nie posiada specyficznego słowa "oliwa" oznaczającego właśnie "olej z oliwek". Możliwe zresztą, że w starych normach branżowych również zastosowano kalkę - nasi bracia ze wschodu też chyba nie mają słowa oznaczającego konkretnie "olej z oliwek".

  • johanna_haase

    @Rex

    A ostrzegałam.

  • Gość: [Gladiatorka] *.*.clients.your-server.de

    Zauważyłam, że wpisy Rexa zostały usunięte a on chyba zbanowany! Zadałam sobie trud i znalazłam linki do słownika o których pisał i rzeczywiście znalazłam tam "oliwę z oliwek" i "strzał w kolano"
    www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=23094&id_znaczenia=4100894&l=18&ind=0 (wymienina "w połączeniach")
    www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=18556
    w we wcześniejszej wymianie zdań nie zauważyłam, żeby Ciocia ostrzegała Rexa że grozi mu ban a zniknęły tylko posty z linkami do słownika.....
    Wstyd! Odlajkowuje bo hipokryzji nie znoszę.

  • johanna_haase

    @Gladiatorka et consortes.

    Nie mam problemu z linkami do przykładów, że "strzał w kolano" i przykład użycia "oliwy z oliwek" istnieją w naturze. Gdyby nie istniały, nie pisałabym, że są dowodem na nieuctwo.

    Rex dostał bana nie za cytowanie słownika, tylko za trzymanie się jak pijany płotu koncepcji, że czyjś błąd językowo-logiczny powtórzony w setkach dokumentów i reklam ma być dziś traktowany z szacunkiem. Przyjmuję, że dla nieuków to jest wykładnia; dla mnie nie. Jeśli wywód logiczny kogoś nie przekonuje, to dyskusja nie ma sensu.

    Linki do słownika wywaliłam, bo wywalałam całe te bełkotliwe posty Rexa w całości. Nie mam problemu ze słownikiem, zwłaszcza gdy jego współautor (Bańko) pisze, że "oliwa z oliwek" to błąd (cytat w tekście powyżej i na podlinkowanej stronie PWN).

    Oczywiście, że go uprzejmie ostrzegłam i jest to w komentarzach. Fakt, że tego nie zauważyłaś, nie zmienia rzeczywistości.

    Facet piszący "troszku" i "podobnież" i przeklejający mi tu kolejne bełkoty z normy branżowej BN z 1991 roku na udowodnienie, że mówienie nielogiczne jest fajne nie jest dla mnie autorytetem. Szanuję jego prawo do mówienia, jak tylko sobie chce, ale nie musi tutaj. Dałam mu szansę na wypowiedzenie jego opinii wielokrotnie, i wystarczy.

    To napisawszy, muszę się zgodzić z jednym - od biedy, w specyficznych polskich warunkach - zastosowaniem zwrotu "oliwa z oliwek" - kiedy po tym "oliwek" stoi jeszcze jakiś zwrot ujednoznaczniający tę oliwę geograficznie lub gatunkowo. Np.

    - oliwa z oliwek koroneiki
    - oliwa z oliwek Kalamata
    - oliwa z oliwek jońskich, z regionu Sitia, z Lesbos itd.

    Choć uważam, że równie dobrze można pisać "oliwa Kalamata" czy "oliwa rodzaju koroneiki", to przymuję, że te oznaczenia są kompletnie niezrozumiałe dla 99,99% polskiej klienteli. Nie zmienia to faktu, że jak pani Dorota z panem Karolem mówią w reklamie, że można kupić ser halloumi i "oliwę z oliwek", to jest to dla mnie jak gryzienie szkła.

  • maciek_r10

    W tych sporach o język polski chodzi Cioci, jeśli dobrze rozumiem, o to, że to nie tylko te szekspirowskie słowa, że język (nawet polski) to coś konkretnego. Ciekaw jestem czy możliwe jest na takim blogu podkopać supremację Świętego Uzusa, którego przywołał tu kuba_wu.
    Osobiście uważam, że nawet jeśli szanse na to są przyzerowe to rzecz warta jest starań. Dlaczego? Otóż manipulowanie uzusem dla własnych ciemnych celów politycznych to specjalność prawicy tylko dlatego, że ludzie słabiej wykształceni nie rozumieją tego mechanizmu.
    Prawica swoim polskim zwyczajem buduje z języka polskiego fasadę, tę nieudolną makietkę (jak ta w kieszeni naczelnika Twardijewicza) przesłaniającą realne zjawiska i realne problemy. To że ją tworzą wcale jeszcze nie oznacza, że nad tym procesem panują, przeciwnie: to oni pierwsi wierzą w ten wzniesiony przez siebie miraż. Dla mnie np. jest on zupełnie przezroczysty. Mamy tego próbkę tutaj pod ręką, w komciu Gladiatorki, w jej oczach zarzut "hipokryzji" to, domyślam się, ciężki delikt. O tej hipokryzji czytałem w internecie tyle razy, że już teraz to się tylko uśmiecham pod nosem przy każdym kolejnym wystąpieniu.

  • johanna_haase

    Jeden zbiorczy komentarz do wszystkich kolejnych kompulsywnych guglaczy norm branżowych przemysłu spożywczego, opracowanych przez techników żywienia w jakimś 1972 roku.

    Darujcie sobie.

    1. Jeśli wasz argument jest klasy "tak stanowi dokument, który opracowano w Zjednoczeniu Przemysłu Tłuszczowego...", to wasz koment zostanie wypierdolony w trymiga.

    Zupełnie nie interesuje mnie radosna twórczość buców z wszelkich branż. Gdyby była istotna dla języka, to byśmy mieli sytuację, kiedy konkubent odziany w komplet ubraniowy męski, koszulę wizytową białą oraz zwis męski prosty we wzory a la girlsy Hollywood, będący pracownikiem sekcji przygotowania żywności, odbywa stosunek płciowy w pomieszczeniu socjalnym zakładu gastronomicznego z konkubiną (odzianą w kostium damski wizytowy oraz buty typu czółenka damskie na obcasie podwyższanym), pracownicą sekcji wydawczej tego zakładu. A przecież chodzi o to, że kucharz po godzinach, w garniturze, bzyka się z kelnerką w żakieciku i szpilkach na zapleczu restauracji.

    Dodam niezłośliwie, tylko naprawdę życzliwie, że szczególną potrzebę używania słów wzniosłych i oficjalnych, ezopowego języka, sformułowań brzmiących jak najbardziej oficjalnie mają zwykle ludzie o niskim statusie kulturowym, nie mający własnych wzorców, językowo nieporadni.

    I tak jest z "oliwą z oliwek". Wino, którego przykład przywołałam jakiś czas temu, też na pewno ma jakieś normy branżowe, w rodzaju nazwy "wino gronowe czerwone, półsłodkie", a jednak nikt z nas nie kupuje w sklepie i nie chwali się kupnem takiego wina, tylko piszemy np. "kupiłam świetne wino primitivo z Pugli".

    Ale, jak pisałam, język jest nieukodetektorem. Jeśli ktoś przy mnie powie, że poszedł kupić komplet męski wizytowy albo wino gronowe zamiast garnituru lub wina, będę wiedziała, co sądzić o jego/jej kompetencjach językowych i horyzoncie poznawczym.

    2. Jeśli wasz argument jest klasy "wyguglałam w jakimś słowniku i taki zwrot istnieje" lub nawet "jest poprawny", to, abstrahując od wiarygodności jakiegoś słownika, wierzcie mi na słowo - można wyguglać w internecie dowód na poparcie dowolnej tezy, a ja się zajmuję sensownością lub bezsensownością znaczeń, a nie ich istnieniem bądź nie. Zwrot "Ziemia jest płaska" też istnieje i jest poprawny językowo, a jednak będę utrzymywać, że stosowanie go w życiu jest dowodem na nieuctwo.

  • johanna_haase

    @maciek_r10 i kuba_wu

    Uzusy mają to do siebie, że przychodzą i odchodzą, a tym szybciej odchodzą, im powszechniejsza się staje wiedza, że stosowanie ich to żena i obciach.

    Przez lata można było coś spokojnie wzionść (wziąść?), aż tu strumień świadomości posłanki Pawłowicz wypłynął, i wszyscy dookoła mnie nagle zaczęli się z tym wziąściem pilnować. Jest szansa, że jakoś ta norma się utrwali.

    To oczywiste, że nie zatrzymam swoimi wpisami na blogu językowego bylejactwa, dla mnie to tylko manifest osobistych poglądów, a nie propozycja ustawy językowej (jak niektórzy, zdaje się, traktują te wpisy). Natomiast jeśli uda mi się wywołać w części Czytelników refleksję nad tym, co logicznie znaczą otaczające nas zwroty i pojęcia, to jakiś tam efekt osiągnę.

    Politycy oczywiście mają tu swoją złowrogą rolę, i dlatego zaczęłam ten cykl od "strzału w kolano" - ciekawe w tym dla mnie jest, że prawica częściej strzela w kolano, a lewica i liberałowie w stopę. Można oczywiście to racjonalizować, że jedni gorzej, a drudzy lepiej znają języki i świat, ale jednak mnie bardziej pociąga teza, że lewa strona ma koncepcję wypadku w życiu człowieka (strzał w stopę), a prawa bardziej wierzy w spiski i mafijne porachunki (strzał w kolano).

    Demitologizowanie języka polityki to jednak zadanie, które już lepsi ode mnie prowadzą, analizując styl i słownictwo pisowców, neokatechumenów czy turboliberałów. Ja się skupiam tylko na tych malutkich kawałeczkach, które mi wchodzą w drogę i mnie wkurwiają. Ostatecznie nawet głupie słownictwo może w szczególnych sytuacjach język, hm, ubogacać. ;-)

  • maciek_r10

    @johanna

    Zwalczanie błędów w języku polskim czy błędów logicznych jest jeszcze najłatwiejsze, z nadużyciami polszczyzny przez polityków już jest trudniej. Ani się obejrzę jak mi kibice PiS-u zgotują Intelligenzaktion w ramach patriotyzmu.

  • kuba_wu

    Apropos banowania, to szanowna Gospodyni dopiero się uczy. Tej jałowej dyskusji było i tak o wiele za dużo (nie przebrnąłem), i o wiele za bardzo zalatywała pyskówką. Proponuję, wzorem WO, pielić ogródek bez litości, w trosce o czytających, a opiniami o rzekomej hipokryzji, odlajkowywaniu itd. się nie przejmować. Traktować to jak normalną redakcję. Pozbyć się też przymusu odpowiadania. Dzięki takim zabiegom blog staje się o wiele lepszym miejscem (w porównaniu do większości miejsc w sieci, gdzie można wylewać pomyje do woli). Gwarantuję, że osoby które tego nie docenią, nie są warte zainteresowania.

  • Gość: [Karol Cieślak] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Kochani moi, "oliwa z oliwek" jest tak stara, że aż zjełczała, więc nie różne tesca i inne lidle zawiniły. Dzieckiem będąc, a więc około roku 1960, a nawet ciut wcześniej spożywałem w domu rodzinnym sałatę tym właśnie doprawianą. Sprzedawane to było w karbowanych buteleczkach około 200 ml po 9 zł, w moim rodzinnym, powiatowym Zamościu takich rarytasów nie bywało, trzeba było kupować w delikatesach w Warszawie. Na etykietce (czarnej z zielonymi oliwkami) pisało "Oliwa z oliwek" właśnie... nawet rodziców podpytywałem czemu tak, ale nie potrafili dziecku odpowiedzieć....

  • Gość: [esox] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ta pani tego pana niszczyła
    przez cztery stacje co najmniej.

    Nieszczęsna spółka o. z o. może i jest warta zjadliwej notki, ale niewarta przepychanek w komentarzach (brak potrzeby udowadniania własnej słuszności bywa cnotą).
    Słów niepotrafem można być na różne sposoby. Mam sporą słabość do niepotrafów..., znaczy, sprawozdawców sportowych. Wykorzystać swoją szansę, do końca regulaminowego czasu, i takie tam. Może to jest kwestia większych partii tekstu, frazowania, melodyjnych sekwencji anakolutów.
    Mistrzynią kontaminacji jest moja mama. "Zniszczenia jakby torreador przeszedł." "Złapać Pana Boga za rogi". Kocham to.

  • maciek_r10

    @esox
    "Złapać Pana Boga za rogi"

    Dobre, czy można pożyczyć? Szczególną inwencję na tym polu wykazują dzieci, którym czasem potrafi wyjść jakiś "arcybiszkopt". Nie uważam tego wcale za czczą zabawę a raczej jako manifestację potencjału drzemiącego w polszczyźnie i szarych komórkach nie poddanych jeszcze tresurze konwencji.
    Z lapsusów komentatorów sportowych z kolei to się regularnie naśmiewał Marian Butrym na ostatniej stronie nieistniejącego już dziś tygodnika "Razem" (jego strona miała tytuł "Osobno").

  • kuba_wu

    @inwencja dzieci
    "A co to jest???"
    "Kurdemolka!"

  • Gość: [charcesz] *.noc.fibertech.net.pl

    Apropo wina Ciociu, czy Ciocia już kupiła Sivi Pinot, czy dalej płacze nad utraconą Wenecją Euganejską?

  • johanna_haase

    @sivi pinot

    No więc dziś, moment... co ja tu zakańczam... Salice Salentino, Rosso Riserva. Biedra, około 19 złotych. Bardzo przywoite tak w ogóle, a biorąc pod uwagę kwestię dostępności i jakości w stosunku do ceny, to chyba nie do pobicia (ale Lidlowe Negroamaro i Primitivo, oraz biedrowe Oltro Passo dzielnie dotrzymują kroku). A wcześniej było jakieś białe, ale to nawet nie ma co wymienić, jakieś wino podkładowe do sizarssalad to było.

  • johanna_haase

    To rzekłszy, muszę przyznać, że owszem, za Wenecją Euganejską wciąż płaczę.

  • Gość: [szach mat] *.play-internet.pl

    www.narzedziak.pl/proline-oliwa-techniczna-do-maszyn-70-ml-42234.html

Dodaj komentarz

© Haasanki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci