Menu

Haasanki

Debunkujemy rzeczywistość codziennie od 8:00 do 23:00

Leszczyna

johanna_haase

I.1

Ignacy siedzi z Sabiną i ich dziećmi na rozwalającym się płotku. Patrzę na twarz najstarszego, Karola, ma chyba 10 lat, więc jest rok 1930. Fotograf przyjechał do domu, całe popołudnie chodzili w tych oficjalnych strojach, Sabina na innych zdjęciach ma jeszcze rękawiczki, a na którymś nawet kapelusz, ale na tym już nie, to było jedno z ostatnich, przysiedli na płotku, pod leszczyną, już są zmęczeni.

 

Fotograf musiał mieć cierpliwość, siadali upozowani i musieli chwilę poczekać nieruchomo, Irena, najmłodsza, siedzi z misiem i cierpliwie patrzy w obiektyw, ale Krysia, z piłką, nie wytrzymała, może grzywka jej właśnie weszła w oczy, poruszyła się i jest rozmazana.
 
Ignac, wsparty na szabli, w pozie wystudiowanej, świetnie wyćwiczonej, przecież to nie pierwsze jego zdjęcie, pierwsze robił jeszcze w garnizonie w Bielsku "z całem mojem cugiem" prawie dwadzieścia lat wcześniej, potem tam, nad Adriatykiem, na froncie włoskim, w okopach pod Isonzą pod dowództwem Svetozara Boroevicia von Bojna, a potem w Feldgendarmerie w ochronie węgierskiego 13 Fliku, 13 eskadry myśliwsko-ropoznawczej na froncie wschodnim.
 
Ignac patrzy w dal, jakby patrzył w przyszłość, ale nie widzi przecież tej przyszłości, nie wie, że za trzy lata dostanie dwie kule od bandytów nad Dunajcem, których bezskutecznie będzie próbował zatrzymać tym cholernym starym mannlicherem z pięcioma nabojami, i że ledwie z tego wyjdzie, już jako kaleka, już nigdy nie będzie sobą, więc siedzi, patrzy, a ma przed sobą jeszcze te trzy lata, a potem już tylko gnicie, choć trwające kolejne trzydzieści lat.
 
Chłopiec patrzy ufnie, chłopiec lekko się uśmiecha, położył jedną dłoń na pagonie ojca, a drugą na ramieniu matki. Jest najstarszy z ich trojga, poza tym jest chłopakiem, Kryśka chce być trochę jak on, taka chłopaczyca, a Irenka to jeszcze dziecko, ciągle łazi za mamą, nie ma z nią zabawy.
 
Karol zachowa ten półuśmieszek, taki głównie oczami, przez resztę życia. Będzie go mieć na twarzy trzynaście lat później, pozując do zdjęcia na przepustce w Palermo w mundurze fallschirmjägera, czekając na przerzut do Tunezji, i kiedy wyprężony odbiera Krzyż Żelazny od von Arnima za te cztery amerykańskie czołgi. Ma go na twarzy w 1944, na górnym pokładzie autobusu w Glasgow, w battledresie z dwoma gwiazdkami i korpusówkami 1 Dywizji Pancernej Maczka, ma go, kiedy dobre czterdzieści parę lat później wręcza mi wielką bułę z grubym plastrem boczku posypanego papryką, mosz, frelka, popróbuj se, dobry szpek z papriką, i o mało się nie zrzygałam na sam widok, ale przecież okazała się przepyszna, tłusta, pikantna, aż łzy leciały.
 
Irenka siedzi wpatrzona w fotografa, trzyma misia, który powtarza jej lekko osłupiałą minę, i też nie wie, że czternaście lat później półtonowa bomba z liberatora 455 Grupy Bombowej przebije siedem stropów i wpadnie do kina, w którym ona będzie siedziała, wyląduje w trzecim rzędzie nie wybuchając, gruz zabije dwie dziewczyny koło niej, jak ona, na przepustce, że ona wstanie, otrzepie się z pyłu, i wyjdzie, i do końca życia już więcej nie pójdzie do kina, nie namawiaj mnie, Johanna, ja nie chodzę do kina, idź sama, zaczekam przed kinem.
 
I że trzydzieści parę lat później będzie moją babcią.
 
 

Komentarze (12)

Dodaj komentarz
  • Gość: [bebe] *.static.ip.netia.com.pl

    Rozumiem, że licencja na poeticę i czyta się to świetnie, ale raczej małe szanse, że bombę na kino w Europie zrzuciła Superforteca (B-29). :) Weszły późno (styczeń 1944), służyły głównie do nalotów w Azji, podczas gdy Europa była już od dłuższego czasu z sukcesami bombardowana przez B-17 i B-24.

  • johanna_haase

    @bebe

    Ten nalot miał miejsce w grudniu 1944, więc owszem, superforteca.

  • johanna_haase

    @bebe

    ALE sprawdziłam i faktycznie, U.S. 455th Bomb Group miała B-24, a nie B-29. Kudosy. www.historyofwar.org/air/units/USAAF/455th_Bombardment_Group.html

  • ciotkaeliza

    Uwielbiam stare fotografie,ludzie na nich tak jakby wszyscy podobni do siebie.Żadne kamery,wideo czy inne wymysły, najlepszy porządny album i zdjęcia takie właśnie na ławeczce pod leszczyną, takie z duszą. Ładnie opisujesz.

  • charliebravo

    Ciocia wróciła, fajnie...
    @Fallschirmjager, który potem walczył u Maczka? To piękna historia musi być, i chętnie bym coś więcej poczytał - na przykład gdzie służył i czy jeździł tymi samymi (wiem, niekoniecznie bo M3/M4) czołgami, które wxześniej zwalczał.

    @B29
    Wydaje mi się, że nie były w ogóle operacyjnie używane w Europie. I nie było po co, bo ich główna zaleta (zasięg) wtedy tu już nie byłaby potrzebna. Co innego na Pacyfiku - tam było sens pchać niedopracowaną i kłopotliwą maszynę bo nie było alternatywy.

  • stalowyszczur

    ...aż się spłakałem ze wzruszenia- taki prezent na urodziny. Blog ożył....No i ślicznie opisana historia....

  • maciek_r10

    Już się stęskniłem za Twoimi notkami. Świetnie pokazałaś na konkretnych przykładach Historię in statu nascendi! Należy chyba zauważyć, że nie tylko ze względu na to etniczne pochodzenie, historia oglądana przez Twoich Przodków nie układa się w żaden Nadrzędny Teleologiczny Sens, ale też że każda inna wyglądać będzie tak samo bezsensownie i przypadkowo.
    Niczyjej jednak historii (tego możemy być pewni) nie pozostawią w spokoju zawodowi zmyślacze, którzy z mniejszym lub większym powodzeniem racjonalizują takie non-sequitury jak "umieranie za Ojczyznę". Sens tego jest taki, że w końcu ich propaganda staje się obowiązującą wykładnią i to skuteczną. Jej ofiarami stają z jednej strony ci przez Historię jakoś pominięci, z drugiej - sami Powstańcy ("jednak to zrównanie z ziemią miasta było przedsięwzięciem świętym"), a z trzeciej - cywilne Ofiary Powstania, które nawet jeśli przeżyły, będą sobie np. śmierć własnego dziecka racjonalizować (czy jest w ogóle psychologicznie możliwe?), albo ich skarga nigdy nie dostanie szansy by wybrzmieć publicznie.

  • Gość: [chińska_telewizja_centralna] *.adsl.inetia.pl

    Oho, desant antypolskiego lewactwa, uniofederaści i tęczowa Cywilizacja Śmierci po dłuższej przerwie wznowiła nadawanie prosto z mauzoleum Lenina - gorąco pozdrawiam Johannę i liczę na częstsze blogonotki!

  • maciek_r10

    Niech mi będzie wolno zauważyć, że "leszczyna" to jest słowo wyjątkowej urody, takie w sam raz na tytuł blogonotki/wiersza/książki.

  • maciek_r10

    @myself
    No i jeszcze można dać takie imię dziecku, co zauważono już zresztą gdzie indziej gdzie nazywają czasem swoje potomstwo Hazel.

  • jol-ene

    zazdroszczę tak dużej wiedzy o przodkach...

  • johanna_haase

    @jol-ene

    Wiesz, mnie dziwi w sumie, że ludzie takich rzeczy nie wiedzą. Dla mnie, jak byłam mała, naturalne było słuchanie opowieści dziadków i babć, rozmowy z wujkami, rodzicami, oglądanie rodzinnych albumów z fotografiami, no, w zasadzie od pierwszych dni istnienia fotografii. A co to za auto, a kto to jest ten pan, a co to za śmieszny trzypłatowy samolot z karabinem.

    (Uczyłam się nowych pojęć; jak słyszałam, że opa z onklem ratowali haftlingów z kunclagru wyprawiając ich na galarach płynących Wisłą pod stertą wungli do Krakowa, to oczywiście musiałam zapytać, no jasne, jasne, ale co to są te galary. :-))

    Potem dotarło do mnie, że nie wszystkie rodziny mają tyle zdjęć, ale wciąż nie rozumiem, czemu ludzie ze sobą nie rozmawiają. Rodziców, dziadków, trzeba nagrywać, zapisywać, inaczej to wszystko, co widzieli, przeżyli, kochali, umrze razem z nimi.

Dodaj komentarz

© Haasanki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci